Jedzie ksiądz do chorego na rowerze i na swoje nieszczęście zapomniał zapalić światła.
Jedzie ksiądz do chorego na rowerze i na swoje nieszczęście zapomniał zapalić światła. No i złapała go policja. Policjant mówi: - No, księże, to będzie mandacik niestety. - Ależ panie władzo, ja z Panem Jezusem do chorego jadę. - Ooo dwóch was jedzie na tym rowerze, to podwójnie płacicie. No to ksiądz musiał zapłacić. Po chwili, gdy już odjechał, tak sobie westchnął: -Jak to dobrze, że ten policjant nie wiedział, że Bóg jest w trzech osobach.