Na zebraniu księży z pewnego dekanatu jeden z proboszczów żalił się na plagę szkodników w swej świątyni (konkretniej - myszy).
Na zebraniu księży z pewnego dekanatu jeden z proboszczów żalił się na plagę szkodników w swej świątyni (konkretniej - myszy). - Dochodzi nawet do tego, że myszy zakradną się jeszcze do tabernakulum! Co ja mam czynić w takiej sytuacji? - pytał, dramatycznie rozkładając ręce. Jeden z kolegów księży znalazł radę natychmiast: - Kota w komżę ubrać i do kościoła puścić!