Było to w podwarszawskiej parafii, gdzie prawie trzy czwarte dorosłych dojeżdża do pracy do stolicy.
Było to w podwarszawskiej parafii, gdzie prawie trzy czwarte dorosłych dojeżdża do pracy do stolicy. Ranne pociągi są przepełnione, a szczęśliwcy, którzy zajęli siedzące miejsce, próbują się przespać jeszcze pół godzinki. Konduktorzy znają wielu pasażerów z widzenia, więc często nie budzą nawet śpiących, by skontrolować bilet. Zresztą i tak prawie wszyscy mają bilety miesięczne. Którejś niedzieli zdarzyło się, że pewien mężczyzna przysnął, kościelny zbierający na tacę szturchnął go nią w ramię, a parafianin bez otwierania oczu, w półśnie mówi: -Miesięczny...